Czy lubisz stare modele? – Tak, ale tylko w dobrym stanie!
Wywiad z prof. dr hab. n. med. Danutą Pisarek-Miedzińską

© Borgis - Medycyna Rodzinna 3-4/2002, s. 147-149

Prof. dr hab. n. med. Danuta Pisarek-Miedzińska – emerytowany Kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie
Pani Profesor, jakie pacjentki są kandydatkami do stosowania HTZ?
Są to panie po czterdziestym albo około pięćdziesiątego roku życia, u których zaczyna się wkraczanie do menopauzy czyli okres przedmenopauzalny. To kobiety, które mają zaburzenia krwawień miesięcznych – krótkie lub przedłużające się krwawienia miesięczne. U części pań zaburzeniom krwawienia towarzyszą także objawy wegetatywne, czyli: uderzenia krwi do głowy, złe samopoczucie, niechęć do pracy, zaburzenia snu a także szereg innych zaburzeń, które utrudniają pracę i życie. Te kobiety powinny stosować hormonalną terapię zastępczą.
Szacuje się, że tylko ok. 7% kobiet, które mogłyby stosować hormonalną terapię zastępczą, korzysta z tej możliwości. Czy zdaniem Pani Profesor preparaty HTZ są wystarczająco znane i stosowane?
W Polsce bardzo mało kobiet stosuje hormonalną terapię zastępczą. Dość często są to kobiety, które zaczynają ją stosować późno – wiele lat po ostatnim krwawieniu miesięcznym. Często zaczynają ją stosować kobiety, które są skierowane do lekarza ginekologa czy endokrynologa z powodu innych problemów, np. choroby niedokrwiennej serca lub objawów osteoporozy czy osteopenii (wstępu do osteoporozy). Jest to już stanowczo za późno, ponieważ hormonalną terapię zastępczą warto stosować jako profilaktykę a nie jako leczenie, czyli wyprzedzać objawy chorobowe.
Nie znaczy to, że wiek pacjentki jest ograniczeniem do stosowania HTZ. Podczas mojego ostatniego wykładu w Towarzystwie Ginekologów i Położników Litwy, padło pytanie: Jeżeli kobieta nigdy nie stosowała HTZ a jest już osobą starszą, jak wtedy można jej pomóc? Podkreślam: hormonalną terapię zastępczą można rozpoczynać w każdym wieku!
Czy można zauważyć jakieś zmiany na przestrzeni ostatnich lat, jeśli chodzi o popularność tej terapii?
Nie, wszyscy lekarze zajmujący się tym problemem podkreślają, że bardzo mały odsetek kobiet w Polsce stosuje hormonalną terapię zastępczą. Kobiety nie biorą pod uwagę, że hormonalna terapia zastępcza jest wspaniałym lekiem – ja w swojej pracy nazwałam ją nawet „zbawieniem” dla niektórych kobiet.
Dla wielu kobiet najważniejszym problemem związanym ze stosowaniem hormonalnej terapii zastępczej jest: „Czy nie utyją?” – jakby to miało najistotniejsze znaczenie, ponieważ kobiety tyją w okresie menopauzy także bez stosowania hormonów.
Większość kobiet obawia się także, że hormonalna terapia zastępcza może wywoływać procesy nowotworowe. Chcę podkreślić, że nie jest to prawda. Badania przeprowadzone na olbrzymiej grupie kobiet (ok. 3000) przez badaczy amerykańskich, potwierdziły, że odpowiednio wyważona i odpowiednio stosowana hormonalna terapia zastępcza nie wywołuje procesów nowotworowych. Nowotwór piersi częściej jest wywoływany przez nagłą otyłość w okresie menopauzalnym u tych kobiet, które nigdy HTZ nie stosowały. Ryzyko zachorowania zwiększa także wypijanie codziennie jednego drinka! To są czynniki, które bardziej podnoszą ryzyko zachorowania na raka piersi niż stosowanie HTZ. Są pewne preparaty hormonalne stosowane w HTZ, które mogą nawet zapobiegać nowotworom piersi a także mogą być stosowane u kobiet po mastektomii!
Kolejna bardzo ważna sprawa, to fakt, że u kobiet stosujących HTZ, jeśli już wystąpił nowotwór piersi, jest on wykrywany w bardzo wczesnym etapie zaawansowania. Te kobiety są bowiem systematycznie kontrolowane, w przeciwieństwie do kobiet, które nigdy nie wykonują ani badania ultrasonograficznego ani mammografii – u nich proces nowotworowy wykrywa się w stopniu zaawansowanym.
Wspomniała Pani Profesor o dobrze wyważonej i właściwie stosowanej terapii. Czy można przez cały czas trwania HTZ

To jest tylko fragment artykułu. Aby przeczytać całość, przejdź do Czytelni medycznej.