„Zygmunt Freud – nieśmiertelna psychoanaliza...”*

© Borgis - Medycyna Rodzinna 2/2005, s. 63-64

Krzysztof W. Denis, Rafał Koba

W ludzkiej wędrówce kamienie milowe mają różny kształt. Czasem jest to wynalazek techniczny, jak koło, czasem odkrycie nowego lądu. Psychoanaliza zapoczątkowana przez Zygmunta Freuda jest uważana przez niektórych za taki kamień milowy humanizmu. Psychoanaliza, kładąca tak wielki nacisk na dociekanie początków, sama wydaje się ich pozbawiona. Zarówno biografowie i komentatorzy Freuda, jak również on sam, podkreślają, że jego przełomowe odkrycia wybuchły nagle, gdy zbliżał się do czterdziestki, kiedy już miał za sobą długie lata pracy i doświadczenia w medycynie, anatomii, fizjologii i neurologii. Wybuchły nie jako kontynuacja, lecz jakby wbrew wszystkiemu, czym się dotąd zajmował w dotychczasowej karierze lekarskiej. Freud otwarcie deklaruje niechęć do praktyki lekarskiej, a zawód lekarza wybrał, jak powiada, jedynie „jako drogę do poznania stosunków międzyludzkich”.
Psychika człowieka została ukazana przez Freuda jako dynamiczna machina, która zostaje uruchomiona na początku naszego życia, jej tryby przez krótki czas są plastyczne i wtedy najczęściej dochodzi do ich uszkodzenia, natomiast wszelkie uszkodzenia rzutują na całą przyszłą pracę machiny aż do momentu zatrzymania się – śmierci.
Należy pamiętać, że Zygmunt Freud był wychowankiem surowej epoki wiktoriańskiej o moralności obwarowanej cenzurami, tabu, był dzieckiem ortodoksyjnej rodziny żydowskiej o skomplikowanej historii, był dzieckiem matki – sporo młodszej od ojca Freuda – która związała syna ze sobą w szczególnie głęboki sposób. Targany niepokojami, impulsami, których nie rozumiał, do trzydziestego roku życia nie potrafił podjąć dorosłego męskiego życia. Miewał pacjentów z podobnymi przypadłościami. Ich konflikty wewnętrzne dotyczyły głównie sfery impulsów, popędów, cenzurowanych i represjonowanych w świadomości. A więc podświadomość mieściła reprezentacje pragnień niedozwolonych, seksualnych. Freud lecząc swoich pacjentów – leczył przez całe życie samego siebie.
Zdaniem psychoterapeutów, którzy zrezygnowali z psychoanalizy, za argumenty za tą właśnie decyzją uważają to, że po seansach psychoanalitycznych ludzie częs

To jest tylko fragment artykułu. Aby przeczytać całość, przejdź do Czytelni medycznej.