Granice intensywnej terapii – mój punkt widzenia po latach
© Borgis - Anestezjologia Intensywna Terapia 2/2004, s. 149-151
Roman Szulc
Anest Inten Terap 2004; 36, 149-151
„Nie wiem ile warte jest życie ludzkie. Wiem jedynie, że na pytanie to nie można odpowiedzieć słowem, lecz poprzez działanie zmierzające do stworzenia środowiska bardziej ludzkiego”. (J. Berger, 1)
Wprowadzenie
Świadomość etyczna wśród polskich anestezjologów wydaje się wzrastać. Wyczuwa się w naszym środowisku potrzebę dyskusji na tematy etyczne, co uwarunkowane jest nie tylko sprzyjającą refleksji etycznej kondycją ekonomiczną większości anestezjologów. O zainteresowaniu tymi problemami można się było przekonać na niedawnym Kongresie Polskiej Rady Resuscytacji w Krakowie, na którym dyskusja dotycząca etycznych problemów resuscytacji nie mogła się skończyć w określonym czasie z powodu jej żywiołowości.
Profesor Sych, przedstawiając swoje poglądy na temat granic intensywnej terapii, pisał: „Analiza szybkości przyrostu efektów terapeutycznych wskazuje, że w pierwszym dziesięcioleciu obserwowanych 30 lat przyrost tych efektów był bardzo szybki. Teraz, jeśli wynik analizy przedstawić w postaci krzywej – to się okazuje, że po początkowym ostrym wznoszeniu się, krzywa zaczyna biec niemal poziomo, tylko nieznacznie wznosząc się ku górze. Oznacza to, że prawdopodobnie zbliżamy się do granic możliwości terapeutycznych. Analizując coraz większe spłaszczanie się krzywej postępu terapeutycznego trzeba zdawać sobie sprawę z czynników przyczynowych. Jednym z nich jest tzw. potencjalna zdolność do życia” [2].
Niech ten fragment tekstu Profesora Sycha posłuży jako punkt wyjścia i tło refleksji, przedstawionych w niniejszym opracowaniu.
Możliwości techniczne intensywnej terapii i zakres ich wykorzystania
W świadomości doświadczonych lekarzy zajmujących się intensywną terapią coraz wyraźniejszy staje się problem zakresu wykorzystania technologicznych możliwości medycyny. Zdarza się bowiem, iż lekarz dzięki „imperatywowi technologicznemu” działa wbrew interesom chorego, który wyczerpał już swą potencjalną zdolność do życia [3]. Wg Bellino (włoski bioetyk), niektórzy przedstawiciele medycyny nigdy nie wyzbędą się „sakralizacji biologizmu” nastawionego na utrzymywanie w nieskończoność fizjologicznych procesów organizmu, z zupełnym pominięciem wartości bliskich filozofom, m.in. tej, która pozwala człowiekowi dostrzec granice swej egzystencji [4]. Wspomniany imperatyw uwypuklać się może szczególnie jaskrawo, gdy uświadamiany jest fakt, iż w konkretnym przypadku potencjalna zdolność chorego do życia została wyczerpana. Czy w takim przypadku lekarz obowiązany jest do wykorzystania wszystkich leżących w jego zasięgu możliwości technicznych i farmakologicznych, zaś efektem takiego działania może być „wysokotechnologiczna śmierć”? [1].
Wydaje się, iż coraz bardziej uprawniony jest pogląd, wg którego „sukces intensywnej terapii winien być oceniany nie tylko za pomocą statystyki przeżyć, jak gdyby każda śmierć była niepowodzeniem medycznym” [5].
Jak i kiedy rozważać graniczne możliwości intensywnej terapii?
Przyjęto uważać, że do oddziału
To jest tylko fragment artykułu. Aby przeczytać całość, przejdź do Czytelni medycznej.