Biofeedback jako metoda leczenia wysiłkowego nietrzymania moczu i czynnościowych zaburzeń mikcji

© Borgis - Nowa Medycyna 5/2000

Danuta Gidian-Jopa

Biofeedback, czyli metoda biologicznego sprzężenia zwrotnego, to nauka uświadamiania sobie czynności wcześniej często nieświadomych oraz stopniowe wpływanie na poprawę tych czynności. W przypadku wysiłkowego nietrzymania moczu i czynnościowych zaburzeń mikcji jest to nauka świadomego kurczenia i świadomej relaksacji mięśni dna miednicy.
Obecnie leczenie to stosuje się w wysiłkowym nietrzymaniu moczu zarówno u kobiet jak i u mężczyzn.
Dzięki systematycznym ćwiczeniom wzrasta siła mięśni i ich napięcie spoczynkowe, a także następuje przyrost masy mięśniowej. W efekcie poprawiają się ciśnienia zamknięcia i czynnościowa długość cewki. Dodatkowo pacjent uczy się wykorzystywać ćwiczone mięśnie w sytuacjach, gdy dochodzi do gwałtownego wzrostu ciśnienia w jamie brzusznej, to znaczy takich, które powodują wysiłkowe nietrzymanie moczu (kaszel, dźwiganie, śmiech itp).
Natomiast u pacjentów z czynnościową przeszkodą w odpływie moczu celem ćwiczeń jest nauka relaksacji wyżej wymienionych mięśni i następnie nauka mikcji przy ich rozluźnieniu, co zwykle bywa trudniejsze od dowolnego kurczenia.
Biofeedback wymaga specjalnej aparatury rejestrującej (w tym przypadku Emg mięśni dna miednicy) i umożliwiającej odbiór wzrokowy lub słuchowy rejestrowanych zmian. Wymaga również wyszkolonego, potrafiącego motywować pacjenta, personelu oraz współpracy samego pacjenta. Bez spełnienia tych warunków nie można mówić o skutecznym biofeedbacku.
Najprostszym urządzeniem do biofeedbacku, w przypadku wysiłkowego nietrzymania moczu, jest palec rehabilitanta umieszczony w pochwie lub w odbycie, oraz słowne przekazywanie danych na temat skurczu mięśni. Obecnie jest możliwość wyboru pomiędzy urządzeniami mniej i bardziej skomplikowanymi, aż do drogiej aparatury komputerowej, rejestrującej oprócz czynności Emg ciśnienie w jamie brzusznej i archiwizującej dane. Biofeedback można też wykonywać na bazie aparatu do badań urodynamicznych.
Już w 1948 r. kalifornijski ginekolog Arnold Kegel popularyzował ideę leczenia wysiłkowego nietrzymania moczu za pomocą ćwiczeń mięśni dna miednicy (ćwiczenia Kegla). Ginekolodzy i urolodzy w większości przypadków nie zalecają ich zgodnie ze schematem, co więcej, nie wierzą w ich skuteczność. Jeśli w ogóle zalecają ćwiczenia to polegające na przerywaniu strumienia moczu w czasie mikcji. Takie „ćwiczenia” nie tylko nie poprawiają mechanizmów odpowiedzialnych za trzymanie moczu ale wręcz szkodzą. Pacjentka nie ma poprawy i fakt ten utrwala przekonanie o nieskuteczności leczenia zachowawczego.
Innym powodem takiego

To jest tylko fragment artykułu. Aby przeczytać całość, przejdź do Czytelni medycznej.