fbpx

Ocena bezpieczeństwa chorego w anestezji*

© Borgis - Anestezjologia Intensywna Terapia 1/2002, s. 3-4

Stan Necek

Po wydarzeniach z 11 września 2001 r. pojęcie bezpieczeństwa nabrało posmaku względności, co najmniej jeśli chodzi o wielkie miasta i wielkie budowle. Jesteśmy sceptyczni, nie wiemy co przyniesie przyszłość, ale mamy nadzieję, że sama świadomość stałego zagrożenia oraz rozsądne postępowanie zapobiegawcze pomogą nam uniknąć ponownej katastrofy.
Ostatnie zdanie powinno być wątkiem przewodnim poniższych rozważań.
Nie jesteśmy w stanie uczynić życia wolnym od ryzyka, a anestezję uważa się za szczególnie ryzykowną dziedzinę medycyny. Nasza ocena ryzyka jest na ogół błędna, społeczeństwo, prasa i prawnicy traktują powikłania chirurgiczne jako następstwo choroby, natomiast anestezjologiczne, jako błąd lekarski takiej, ot pobocznej procedury, która nie jest leczeniem, tylko czynnością pomocniczą.
Dla społeczeństwa najbardziej groźne wydają się być wydarzenia dramatyczne, choć niezwykle rzadkie [1], jak morderstwo (1/100 000 na rok), lub śmiertelne rażenie piorunem (1/10 000 000), podczas gdy śmiertelne wypadki w domu, bardziej częste (1/ 10 000) lub w pracy (1/40 000), nie budzą takiej grozy. Boimy się także anestezji, pomimo że liczba zgonów jest w porównaniu z wypadkami domowymi niska (poniżej 1/100 000 znieczuleń). Absolutne bezpieczeństwo nie istnieje, staramy się jednak o tym niezbyt głośno mówić, tak, jak żadna linia lotnicza nie ogłasza w swych folderach: „latajcie naszymi liniami, jesteśmy względnie bezpiecznym towarzystwem lotniczym”.
Bezpieczeństwo to brak niebezpieczeństwa, ryzyko to prawdopodobieństwo niebezpieczeństwa. Są to odmienne pojęcia. Skok z drapacza chmur bez spadochronu jest stuprocentowo śmiertelny, jeśli jednak nie mamy zamiaru tego zrobić, to ryzyko jest zerowe. Stąd trywialny wniosek: jeśli nie damy się uśpić, wówczas wykluczymy kompletnie niebezpieczeństwo anestezji.
Poświęćmy nieco uwagi pomyłce, błędowi ludzkiemu. Ogólnie znany jest fakt, że w technologiach nie aparatura, lecz czynnik ludzki jest głównym źródłem zagrożenia. Tak było w przypadku rzekomo niezatapialnego, wspaniałego transatlantyku „Titanic”.
To, co zagraża naszym pacjentom, to pomyłka ludzka, błąd systemu lub technologii, dlatego powinniśmy przyznać, że anestezja jest zaledwie względnie bezpieczna. Tak jest z wszystkimi naszymi czynnościami. W anestezji czynnik ludzki jest odpowiedzialny za około 80% dających się uniknąć (!) powikłań leczenia; ta liczba jest podobna w przemyśle, transporcie i innych dziedzinach ludzkiej aktywności.
Zamierzona czynność w celu wyrządzenia szkody oraz świadome łamanie przyjętych reguł bezpieczeństwa nie są oczywiście pomyłką ludzką, tak jak dywersja nie jest przypadkiem losowym.
Pomy

To jest tylko fragment artykułu. Aby przeczytać całość, przejdź do Czytelni medycznej.