fbpx

Komentarz do prac

© Borgis - Postępy Nauk Medycznych 2/2011, s. 163-165

To specjalne wydanie dedykujemy pamięci śp. Prof. Tadeusza Koszarowskiego, wielkiego polskiego onkologa – naszego mistrza, przewodnika i nieodżałowanego przyjaciela.
Wspomnienie o Prof. Tadeuszu Koszarowskim napisał Prof. Edward Towpik, redaktor naczelny czasopisma „Nowotwory” przykładający zawsze wielką wagę do historii medycyny, a w szczególności do przypominania kolejnemu pokoleniu lekarzy sylwetek wybitnych prekursorów polskiej medycyny.
Większa część mojego blisko już 40-letniego życia zawodowego związana była z osobą prof. T. Koszarowskiego, który przyjął mnie do pracy w Instytucie Onkologii w 1972 r., wtedy kiedy został właśnie dyrektorem tej placówki, a ja dopiero co ukończyłem studia medyczne w Warszawie.
Profesor T. Koszarowski uczył nas, że onkologia nie jest nauką o nowotworach, tylko o leczeniu ludzi chorych na nowotwory. To przesunięcie akcentów wyrażało jego postawę etyczną, przesiąkniętą głębokim humanizmem. Profesor T. Koszarowski potrafił doskonale kierować instytutem i ludźmi, niczego nie nakazując ani nie zakazując – przez to sprawiał, że po prostu podążało się za nim. Na tym polega prawdziwa rola mistrza.
Dlatego muszę dodać od siebie kilka myśli na temat wyjątkowej osobowości człowieka, za którym podążaliśmy mając przekazane przez niego najwyższej jakości wzorce etyczno-moralne medycyny humanistycznej.
Profesor Tadeusz Koszarowski to wielka postać polskiej onkologii, twórca i konsekwentny realizator nowoczesnych, oryginalnych i nowatorskich w skali światowej programów kompleksowego diagnozowania i leczenia chorób nowotworowych.
Z wielkim żalem pożegnaliśmy latem 2002 r. naszego wspaniałego szefa, lekarza, naukowca, erudytę, humanistę, społecznika, organizatora służby zdrowia – człowieka wielkiego serca i umysłu, obdarzonego charyzmą, zaufaniem pacjentów i najwyższym autorytetem społecznym.
Profesor Tadeusz Koszarowski pokazał nam wszystkim, że dzięki nieugiętej postawie i konsekwencji działań, wbrew wszystkiemu i wszystkim, można dokonać rzeczy pozornie niemożliwych. Przykładem tego jest wybudowanie nowoczesnego i unikalnego w skali europejskiej Centrum Onkologii na Ursynowie, które dzisiaj stanowi trwały pomnik w postaci dynamicznie funkcjonującego wielkiego szpitala, dzięki działalności którego ratuje się tysiące chorych na nowotwory i zapewnia fachową kompleksową i całościową opiekę diagnostyczno-leczniczą, zgodnie z obowiązującymi standardami światowymi.
Profesor Tadeusz Koszarowski posiadał niezwykłą i daną tylko nielicznym umiejętność kierowania dużymi zespołami fachowych pracowników służby zdrowia, zawsze na pierwszym miejscu stawiając dobro chorego człowieka.
Nie do pomyślenia było, aby ktokolwiek, kto przekroczy progi Instytutu, niezależnie czy zdrowy, czy chory, mógł być nie przyjęty tego samego dnia przez lekarza w ambulatorium, wysłuchany i dokładnie zbadany i jeżeli była taka potrzeba – skierowany na odpowiednie badania i leczenie, w możliwie jak najkrótszym czasie.
Nasze gabinety lekarskie w ambulatorium nierzadko opuszczaliśmy późnym popołudniem lub wieczorem, dopóki nie został załatwiony ostatni oczekujący pacjent.
Nasz Wielki Mistrz, zawsze budzący respekt i szacunek, mimo że potrafił być bardzo surowy w swoich krytycznych ocenach naszej pracy, potrafił jednocześnie wykazać swoje autentyczne zainteresowanie każdym pracownikiem Instytutu, niezależnie, czy był to lekarz, pielęgniarka, sekretarka czy sanitariusz.
Do dziś pamiętam, jak przechadzał się korytarzami na Wawelskiej, zaglądając w każdy zakamarek, nierzadko biorąc po ojcowsku pod ramię przygodnie spotkanych współpracowników; dopytywał się o problemy osobiste, stan aktualnie leżących chorych, jak przebiega praca w oddziale i co należałoby zmienić, aby jakość leczenia była na jak najwyższym poziomie.
Profesor Tadeusz Koszarowski pozostawił po sobie ciepłe wspomnienia wszystkich, którzy mieli okazję zetknąć się z nim za jego życia i, mimo że fizycznie nie jest już z nami obecny, jego duch zawsze będzie odczuwalny w korytarzach i pomieszczeniach Instytutów na Wawelskiej i na Ursynowie.
Sądzę, że naszym obowiązkiem, obowiązkiem jego u

To jest tylko fragment artykułu. Aby przeczytać całość, przejdź do Czytelni medycznej.