fbpx

Możliwości wykorzystania opatrunku Soft Cast w leczeniu czynnościowym Sarmiento złamań kości goleni

© Borgis - Nowa Medycyna 5/1999, s. 16-20

Wojciech Mikuła

Złamania kości goleni pod względem częstości występowania znajdują się na trzecim miejscu po złamaniu dalszej nasady kości promieniowej i złamaniach kostek goleni. Złamania te stoją natomiast na pierwszym miejscu pod względem powikłań w postaci: zrostu opóźnionego, braku zrostu, stawów rzekomych. Przyczyny anatomiczne jak również złożoność złamań w obrębie trzonów kości goleni powodują, że leczenie tych uszkodzeń jest trudne, a wyniki nie zawsze pomyślne. Leczenie złamań kości goleni stanowi nadal poważny problem w praktyce klinicznej lekarza traumatologa. O zainteresowaniu tym zagadnieniem świadczy duża liczba niekiedy dość kontrowersyjnych publikacji. Duża ilość powikłań, zwłaszcza po leczeniu operacyjnym, skłania ortopedów do wnikliwego analizowania wyników leczenia pacjentów różnymi metodami, celem wybrania optymalnego dla danego przypadku sposobu leczenia.
Poszukiwania metody dającej możliwość wygojenia złamania kości piszczelowej bez ubocznych niekorzystnych następstw leczenia zachowawczego skłoniły Sarmiento w 1967 roku do zastosowania opatrunku unieruchamiającego własnego pomysłu, nazwanego przez autora "the functional below ? the ? knee cast" ? funkcjonalny oparunek poniżej kolana i na jego bazie rozwinięcie metody leczniczej. Autor przy wykonaniu opatrunku gipsowego na goleni wykorzystał doświadczenia nabyte przy protezowaniu kikutów goleni protezą PTB.
Podstawy nowej czynnościowej metody leczenia złamań stworzył w 1916 roku Pearson łącząc stosowany do tej pory wyciąg stabilizujący odłamy z równoczesnym ruchem stawów. Mimo doniesień o pozytywnych wynikach leczenia czynnościowego złamań kości długich, nadal ogólna opinia o tej metodzie jest kontrowersyjna, dlatego też nie znajduje szerszego zastosowania. Częściej stosuje się leczenie czynnościowe złamań kłykci kości piszczelowej. O dobrych wynikach donoszą: Perkins (1940) ? który je zapoczątkował, Furflong (1953), Fairbank (1954), Apley (1956), Hohl (1967), Roberts (1968), Kuś i Moskwa (1969), Modrzewski i Skrzypczak (1972) i wreszcie Tylman i współautorzy. Długi czas hospitalizacji, koszty leczenia, obciążanie psychiki chorego, trudności w uzyskaniu anatomicznego nastawienia odłamów w złamaniach kości długich, zwłaszcza w przypadku złamań kości goleni, skłoniły autorów do poszukiwania nowych rozwiązań tego problemu. Sarmiento, Brown i Urban, Mooncy i inni wprowadzili metodę wczesnego uruchamiania chorych. Po leczeniu wyciągiem (średnio 4-6 tygodni ? czas potrzebny na zlepienie się "odłamów") stosowali gipsoaparaty umożliwiające podjęcie ruchów w stawach i obciążanie kończyny. Wielu autorów donosiło o korzystnych wynikach leczenia tą metodą, jednakże w Polsce w latach 80. i na początku 90. spotykamy się tylko z nielicznymi publikacjami na temat tej metody leczenia. W 1999 roku nadal możemy stwierdzić (z własnych obserwacji środowiska ortopedycznego oraz na podstawie dostępnego piśmiennictwa polskiego), że zagadnienie leczenia czynnościowego do dnia dzisiejszego w naszym kraju (poza metodą czynnościową Tylmana i wsp.) nie wywołuje większego zainteresowania wśród ortopedów.
Podstawą koncepcji leczenia czynnościowego złamań kości długich metodą Sarmiento jest zachowanie prawidłowej funkcji tkanek miękkich i prawidłowego zakresu ruchomości stawów kończyny. Czasami poświęcając anatomiczne nastawienie odłamów kostnych, z góry nastawiając się na możliwość skrócenia złamanej kończyny, godząc się z gorszym efektem kosmetycznym można skrócić pacjentowi czas leczenia, zachowując przy tym dobry zakres ruchomości stawów złamanej kończyny i prawidłową funkcję tkanek miękkich, unikając komplikacji związanych z zaburzeniami zrostu i stanami zapalnymi tkanki kostnej. Jest to metoda leczenia, która zmienia podstawy większości koncepcji spotykanych dotychczas w piśmiennictwie. Jest ona odstępstwem od klasycznej metody zachowawczego leczenia złamań, w której najważniejszym aktem jest anatomiczne lub zbliżone do anatomicznego nastawienie odłamów kostnych, zastosowanie zewnętrznego unieruchomienia odłamów do czasu uzyskania trwałego ich zrostu, a następnie usprawnianie uszkodzonej kończyny. W przeciwieństwie do przekonania o konieczności unieruchomienia sztywnego stawów poniżej i powyżej złamanej kości długiej (1 prawo Potta) metoda ta polega na czynnościowym leczeniu złamanej kończyny wykorzystując, mogłoby się wydawać, względną stabilizację złamania. Leczenie metodą czynnościową Sarmiento jest leczeniem bardzo zbliżonym do biologicznego systemu gojenia się złamań. Bezpośrednio po urazie organizm człowieka uruchamia mechanizmy naprawcze, których przebieg od samego początku będzie decydować o procesie gojenia, a przez to o końcowym wyniku leczenia. Ból pojawiający się bezpośrednio po urazie skłania chorego do trzymania nieruchomo kończyny, powracające napięcie mięśniowe wraz ze wzrastającym ciśnieniem hydrostatycznym na skutek narastania krwiaka i obrzęku stabilizuje ją względnie dobrze. Dzięki tym mechanizmom kość może zrosnąć się sama bez naszej interwencji. Badania doświadczalne oceniające procesy biochemiczne w tkankach otaczających złamanie trzonu kości prowadzone na zwierzętach doświadczalnych potwierdzają powyższe obserwacje. Do zrostu kostnego może dojść bez ingerencji lekarza, jednakże w przypadku złamań z przemieszczeniem odłamów kostnych (głównie na długość), gdy mamy do czynienia ze skróceniem złamanej kończyny musimy się liczyć z zaburzeniami jej czynności, na skutek zaistniałego zniekształcenia. Z tego powodu ważna jest pierwotna, wczesna repozycja złamania, dążąca do w miarę "anatomicznego nastawienia odłamów kostnych, mająca na celu głównie zachowanie prawidłowej osi kończyny. Każda wewnętrzna ingerencja chirurga w złamanie jest czynnością pozostającą w niezgodzie z fizjologicznym procesem gojenia się złamań kości i biologicznej regeneracji tkanek miękkich. Siły biologiczne organizmu są w stanie same poradzić sobie z urazem tkanek, choćby największym, przy minimalnej pomocy z zewnątrz chirurga. Mając to na względzie, znając dobrze anatomię i fizjologię człowieka, zachowując powściągliwość w radykalizacji postępowania leczniczego, stosując się do ściśle określonych wskazań i przeciwwskazań, przy pomocy odpowiednich opatrunków unieruchamiających zewnętrznie kończynę, z dużym powodzeniem można leczyć pacjentów.
Z wieloletnich doświadczeń autora metody wynika, że ruch zachodzący między odłamami kostnymi złamania, który jest nieunikniony w przypadku gdy kończyna jest aktywna ruchowo, jest użyteczny i przyspiesza osteogenezę. Mięśnie są w stanie ciągle zmieniającego się skurczu i rozkurczu, powoduje to zmienne naciski w miejscu złamania, które stymulują aktywność kończyny i na tej drodze pobudzają osteogenezę. Autor jest przekonany, że leczenie tą metodą może być z powodzeniem stosowane bez ryzyka infekcji, która dość często towarzyszy osteosyntezie, nie wpływając w zasadniczy sposób na kosmetykę oraz

To jest tylko fragment artykułu. Aby przeczytać całość, przejdź do Czytelni medycznej.